Wizualne świadectwa czasu
201420152016Wystawy

Wolność

21 Listopada 2016 – 10 Stycznia 2016, Prezydenckie Centrum Borysa Jelcyna, Jekaterynburg, Rosja
Autorzy: Piotr Wójcik, Justyna Pobiedzińska, Tomasz Kizny
Kurator: Dominique Roynette

Wystawa pt. „Wolność” jest kontynuacją projektu pt. „Polskie Wolności” zrealizowanego w Polsce w 2014 roku pod patronatem Prezydenta Bronisława Komorowskiego. „Polskie Wolności”, autorstwa Piotra Wójcika i Justyny Pobiedzińskiej, były próbą odpowiedzi na pytanie, czym dla Polaków jest wolność 25 lat po demokratycznych przemianach 1989 roku, które przekreśliły porządek jałtański w Europie.

Rosyjska część projektu, zrealizowana wiosną 2015 roku przez Piotra Wójcika we współpracy z Tomaszem Kizny, w analogiczny sposób skupia się na pytaniu, w jaki sposób mieszkańcy Federacji Rosyjskiej definiują pojęcie „wolności” w wymiarze prywatnym i publicznym.

Autorzy zapytali bohaterów o ich indywidualne losy, doświadczenia i drogi życiowe. Często niejednoznaczne wybory, których dokonują w różnych sferach życia, składają się na świadectwo wiele mówiące o mieszkańcach Rosji i Polski w kontekście jednej z podstawowych ludzkich wartości, jaką jest wolność.

Wystawa została zorganizowana przez Polski Instytut w Moskwie z okazji pierwszej rocznicy otwarcia Prezydenckiego Centrum Borysa Jelcyna, ufundowanego w 2009 roku w Jekaterynburgu. Centrum Borysa Jelcyna regularnie organizuje wystawy i konferencje poświęcone życiu i działalności Borysa Jelcyna jak również historii Rosji i świata w końcówce XX. wieku. W kompleksie znajduje się muzeum, sale wystawiennicze i konferencyjne oraz biblioteka. Centrum Borysa Jelcyna wspiera działania dotyczące edukacji, kultury, młodzieży, stosunków międzynarodowych oraz współpracy humanitarnej.

Zobacz http://www.yeltsincenter.ru/yeltsin-presidential-center

  • Yekaterinburg diaporama_01
  • Yekaterinburg diaporama_02
  • Yekaterinburg diaporama_03
  • Yekaterinburg diaporama_04
  • Yekaterinburg diaporama_05
  • Yekaterinburg diaporama_06
 

Zobacz też Rosyjskie Wolności w PDF (3,5 MB)


Wystawa _Wolnosc_Centrum_Sacharowa

Wolność

Grudzień 2015, Centrum Sacharowa, Moskwa, Rosja
Autorzy: Piotr Wójcik, Justyna Pobiedzińska, Tomasz Kizny
Kurator: Dominique Roynette

Zobacz http://culture.pl/pl/wydarzenie/cvobodawolnosc-w-moskwie


Kontener Wolności

Lato 2014, 25 miast w Polsce
Autorzy: Piotr Wójcik, Justyna Pobiedzińska
Kurator: Dominique Roynette
Koordynator: Monika Proba

4 czerwca 2014 roku, w 25. rocznicę przemian 1989 roku, na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbyło się pierwsze otwarcie wystawy Piotra Wójcika i Justyny Pobiedzińskiej pt. „Polskie Wolności”. Był to początek trasy „Kontenera Wolności”, akcji dokumentalno-edukacyjnej zorganizowanej przez naszą Fundację pod Patronatem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. W ramach projektu „Kontenera…” odwiedziliśmy 25 miast w Polsce, prezentowaliśmy wystawę „Polskie Wolności”, organizowaliśmy warsztaty i spotkania poświęcone przemianom 1989 roku oraz przeprowadzaliśmy wideowywiady z uczestnikami naszej akcji.

  • 1 of 23_Grodzisk Mazowiecki
  • 2 of 23_Poznań
  • 3 of 23_Płock 01
  • 4 of 23_Bodzanów
  • 5 of 23_Oświęcim
  • 6 of 23_Rzeszów
  • 7 of 23_Łańcut
  • 8 of 23_Radomyśl Wielki
  • 9 of 23_Ciekoty
  • 10 of 23_Kielce
  • 11 of 23_Słubice
  • 12 of 23_Jarocin
  • 13 of 23_Gorzów Wielkopolski
  • 14 of 23_Kostrzyń - Festiwal Woodstock
  • 15 of 23_Piła
  • 18 of 23_Mikołajki
  • 21 of 23_Płock 02
  • 22 of 23_Sejny
  • 23 of 23_Warszawa
 
„Kontener Wolności” został zrealizowany dzięki wsparciu finansowemu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich, Fundacji Orange oraz Domu Spotkań z Historią.

Zobacz też stronę: polskiewolnosci.pl


Kontener Wolności w Gazecie

Skrócona wersja reportażu Justyny Pobiedzińskiej o trasie „Kontenera Wolności”, ukazała się na stronach Witamy w Polsce ogólnopolskiego wydania „Gazety Wyborczej”.

„Gazeta Wyborcza”, 29.10.2014 – czytaj PDF (1,4 Mb)

Cały tekst możesz przeczytać poniżej:

Gdzie wola, tam droga

Justyna Pobiedzińska

Najpierw przez kilka miesięcy jeździliśmy po Polsce, zrobiliśmy cztery tysiące kilometrów. Byliśmy na wschodzie i zachodzie, południu i północy, w mazowieckiej pustce, w górach i nad morzem. Spotkaliśmy się z pracownicą stoczni w Gdańsku, hodowcą mięsnych krów w Sudetach, Żydówką we Wrocławiu, poetką w Warszawie, księdzem w Pucku, lesbijką w Krakowie, anarchistą w Poznaniu, walczącą matką w Toruniu, sołtyską w Równem, bezrobotnym w Gdyni, żołnierzem AK w Kielcach, z więźniarką w Lesznie, emigrantką, bezrobotnym, lekarzem… Wszystkim czterdziestu rozmówcom zadawaliśmy te same pytania: jaka jest Polska dziś, jaka była w 1989, co pamiętają z czasów sprzed osiemdziesiątego dziewiątego? Prosiliśmy też o definicję wolności. Zdumiewało nas, że każdy wolność rozumie zupełnie inaczej, dla każdego ma ona inne znaczenie. W trakcie podróży zebraliśmy kilkadziesiąt definicji. Ze wszystkich relacji z trudem (bo kogo wybrać, a z czyjej opowieści zrezygnować?) zbudowaliśmy autorską opowieść o Polsce, przemianach i wolności. Nasz dokument to rodzaj portretu zbiorowej pamięci – Piotr Wójcik wszystkim zrobił portrety, ja napisałam do nich teksty. Tak powstała wystawa i książka „Polskie Wolności”.

(Piszę te słowa w pociągu, nawykowo podsłuchuję i obserwuję współpasażerów. Współpasażerowie z prawej jadą na pogrzeb z Olsztyna do Wałbrzycha. Nikt w tej grupie nie ma zębów, jakby im od tych nadużywanych przekleństw zbutwiały. Współpasażerowie z lewej mają wszystkie zęby i rozmawiają o dziwnych sprawach. „Płonące psy, lasy, plejada, tańczą hieny, ściana tekstów, Antychryst, świat się kończy…”. Raz mówią płynnie po polsku, raz po niemiecku. Przeciwwaga dla bezzębnych).

Trasa sprzedawców waty cukrowej

Kontener Wolności przez trzy miesiące – od czerwca do września – jedzie z naszą wystawą przez całą Polskę, odwiedza 25 miast. Patronat nad wystawą obejmuje Kancelaria Prezydenta RP. W różnych miejscach towarzyszy jej wiele wydarzeń: projekcje filmów, koncerty, konkursy, dyskusje, występy didżejów.

W Mikołajkach, w dwudziestym już mieście na trasie, do Piotra, który właśnie rozstawia wystawę, podchodzi jakaś kobieta. Pyta groźnie: – Co wy tu robicie? Kto wam pozwolił się tu rozstawić?

Wszystko załatwione, zaprosił nas przecież dom kultury.

Dopiero teraz kobieta wyjaśnia, że jest z urzędu miejskiego. Dzwoni do domu kultury, tam otrzymuje informację, że rzeczywiście jesteśmy zaproszeni, lecz pewne formalności nie do końca zostały dogadane w urzędzie miasta. – Do jutra ma was tu nie być – zarządza tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Potem tłumaczy się, że myślała, że wystawa będzie pretekstem do sprzedaży waty cukrowej.

Nie dość, że traktuje miasto jak prywatny folwark, to jeszcze uważa, że można odnosić się niegrzecznie do sprzedawców waty cukrowej?

Koń w Dzikiej Dolinie na żywym powietrzu

We wszystkich miastach do rąk kilkorga dzieci trafiają analogowe, jednorazowe aparaty fotograficzne z trzydziestoma sześcioma klatkami. Dzieci mają sfotografować wolność, poczuć się wolnymi twórcami.

Zdjęcia dzieci: głównie zwierzęta, koleżanka, kolega, najbliższa okolica, rower. Na jednym zbliżenie na wielką kupę z różową, plastikową kulką w środku.

W Gorzowie tej fotografii uważnie przygląda się pewna pani ubrana w czerń. Dotyka zdjęcia, pyta w końcu: – To jałowiec jest, tak?

Dzieci we wszystkich miastach piszą na kolorowych karteczkach, czym jest dla nich wolność:

„Wszyscy się cieszą. Pokój na ziemi. Radość. Spokój”.

„Wolność jest dla mnie, że nikt nie jest odrzucony (przede wszystkim przez prawo). Nikt nie jest krzywdzony”.

„Może żyć tym, co dla niego pasuje”.

Matka niewidomej dziewczyny napisała swoją deklarację: „Kobieta nie może być ubezwłasnowolniona. Matka musi być niezależna od dorosłych dzieci”.

„Szczęście i radość, jak koń w Dzikiej Dolinie”.

„Wolność kojarzy mi się z wakacjami, majówką i lecącym ptakiem”.

„Wolność – robienie tego, co mówi serce”.

„Wolność to prawo do wyrażania własnego zdania i decydowania o swoim życiu”.

„Wolność to bieganie na żywym powietrzu”.

„Wolność: dobre życie z zasadami”.

„Radość, życie. Życie bez lęku”.

Natalia, 16 lat, z Ukrainy: „Swoboda – możliwość bycia sobą. Nie bać się niczego”.

„Wolność to możliwość życia w zgodzie z własnym »ja«, z własnym sumieniem”.

„Wolność to czas, kiedy w domu nie ma mojej siostry”.

„Wolność to ucieczka z domu”.

„Wakacje, brak szlabanów, brak więzienia, możliwość wyboru, bycie sobą”.

„Pokój”.

„Poczucie bezpieczeństwa, że nikt mnie nie zniewoli ani fizycznie, ani psychicznie, ani w żaden inny sposób”.

„Moim ulubionym zajęciem na wolności jest zabawa na podwórku”.

„Wolność kojarzy mi się z ptakiem, który leci wolny przez miasto”.

Zwierzenia

Ludzie zwierzają się, opowiadają życiorysy. – Mój syn w Kanadzie przy chorobach pracuje, samotna jestem – tak zaczynają się opowieści wdów, osieroconych matek i ojców. Czasem przeliczają funty, euro i dolary na złotówki, i tym na chwilę koją ból rozstania z dziećmi.

Gorzów Wielkopolski. – Ja swoje córki dobrze wychowałem, z zasadami – opowiada mężczyzna, który co dzień na plac, na którym stoimy z wystawą, przynosi dla nas ugotowany przez siebie obiad, rosoły na swoich kaczkach, ze swoim makaronem. – Teraz się dzieci wychowuje tak: mówi ojciec do syna: „Masz tu, synu, kluczyki do mercedesa i jedź nim ruchać dziwki”. Państwo wybaczą kolokwializm. Tu ogórki swoje mam, z działki.

Pod supermarketem nieopodal całymi dniami przesiadują na ławkach ci sami bezdomni mężczyźni. Palą cygara i śmieją się, że są tacy sami jak premier. Pokazują gazetę, którą dostali rano od tutejszej działaczki PiS. W gazecie „Czas na zmiany” – przedruk okładki „Faktu”, na której premier na urlopie pali cygaro Montecristo. „Fakt” donosi o skandalicznym fakcie: Cygaro Montecristo kosztuje pięćdziesiąt złotych. Za sztukę!

Odbiorcy

Piła, dwie nastolatki: – Puścicie Justina Bibera? Albo chociaż Kamila Bednarka? No to może chociaż po leżaku sobie weźmiemy? Jutro nad jezioro jedziemy, byśmy miały? Nie? To i tak se tu w nocy przyjdziemy i weźmiemy!

Jarocin, chłopak z irokezem: – Czy tu nie mogłoby się coś bardziej ruszać na tej wystawie?

Bydgoszcz, łysiejący pięćdziesięciolatek: – Naczelnym zadaniem obecnie rządzących jest natrętne pieprzenie o wolności.

Gorzów, niewysoki mężczyzna w osobliwych butach: – Tusk umówił się z bogaczami z Zachodu, żeby nam nie płacić za wolne soboty. I ja się pytam, czy to jest wolność, kiedy ja w soboty muszę pracować? To jego wina! I tej jego demokracji! Do dupy z demokracją, za komuny było lepiej!

Pytamy, co by wolał? Króla? A może dyktatora?

– A te leżaczki po ile? – pyta w odpowiedzi.

(Współpasażerowie mnie rozpraszają, mówią o tym, że na początku było słowo, źródło życia i wszelkiego dobra. Przyglądam im się, ale nie wyglądają jak prorocy).

Historia Polski (i trochę Rzymu)

W kilku miastach na wystawę przychodzą licealiści. Nieliczni wiedzą, co wydarzyło się w 1989 roku; większości rok 1989 myli się z rokiem 1981.

Kostrzyn nad Odrą: na Przystanek Woodstock wystawa „Polskie wolności” przyjeżdża pierwszego sierpnia, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Jurek Owsiak intonuje hymn Polski, na baczność staje kilkaset tysięcy młodych Polaków, śpiewają.

W Radomyślu Wielkim dwóch chłopaków, jeden rasta, drugi metal: – Wałęsa chyba jednak był kolaborantem?

Poznań, mężczyzna o wyglądzie urzędnika: – Piszecie „Wolność” solidarycą, a powiedzcie, dlaczego nikt ludzi z „Solidarności” do obchodów dwudziestopięciolecia nie zaprosił?

Warszawa, wąsaty mężczyzna w okularach: – A „Solidarność” wszystkich dobrych wybiła.

Płock, starszy pan z parasolką: – Żydostwo ma się dobrze i ciągle rozkrada Polskę. A po wojnie specjalne oddziały Żydówek męczyły polskich chłopców. Genitalia im szufladami przytrzaskiwały!

Poznań, kobieta z siatkami: – To jest wolność?! To jest reżim… Reżim!

Bydgoszcz, starsza pani z misterną fryzurą: – Ładny tam napis macie na namiocie, „25 lat wolności”. Ale niżej możecie dopisać: „I tak będą rozbiory”. Zobaczycie. Wiem to, bo się na historii dobrze znam, historię skończyłam.

W Słubicach, ogromny mężczyzna o wyglądzie nazisty: – A wiecie, że fallus Ozyrysa wciąż stoi w Rzymie?

Gorzów, starsza pani z bukietem polnych kwiatów: – A w Warszawie ta Hanna, ta Walpurgia jedna, na tęcze gejowskie pozwala, a tego doktora z pracy wyrzuca. Bardzo dobrze się stało, dziecko się urodziło i sobie umarło, o co tyle krzyku?

W Łańcucie, pan z żoną pod rękę: – Katolicyzm i kapitalizm to dwie największe przestępcze organizacje!

Bydgoszcz, wysoka brunetka: – A Lemański powinien na papieża iść.

Malbork, uśmiechnięta sześćdziesięciolatka: – Kiedyś mówili w telefonie, że rozmowa jest kontrolowana – ludzie się burzyli. Teraz ciągle nam mówią, że rozmowa jest nagrywana. I nikomu to nie przeszkadza.

Rzeszów, mężczyzna w czapce z daszkiem: – Trzydzieści lat mieszkałem w Stanach, wróciłem. Polska to piękny i wspaniały kraj. Ale Polacy tego nie widzą. A szkoda, bo postęp tu jest wielki, nie do wiary. A wszyscy tylko jęczą.

Nie zmieściły się

Żałuję, że do naszego projektu nie można zmieścić wszystkich zasłyszanych opowieści. Nie zmieściły się:

Zmumifikowane larwy much, które doprowadziły polskich archeologów do grobu trzech peruwiańskich księżniczek sprzed 1200 lat i ukrytego w nim złotego skarbu.

Nie zmieścił się nielegalny nocny pogrzeb, który kilku sąsiadów urządziło wbrew księdzu na wiejskim cmentarzu gdzieś w Kotlinie Kłodzkiej. Ksiądz nie zgodził się, by pochować panią Agatę w grobie męża, bo była innego wyznania. Życzliwi sąsiedzi spełnili wolę staruszki nocą. Pani Agata leży obok męża, tak jak chciała. A ksiądz nie wie o tym do dziś.

(Mijam Czempiń. Moją uwagę przykuwa jeszcze inny współpasażer, a raczej lektura, którą czyta. „Bezpieczeństwo ryzyka”, wypożyczone z biblioteki. Inny mówi o monarchii naddunajskiej. Bezzębny wysyła komuś plugawe „kurwy” przez telefon. Równoległość światów nigdy nie przestanie mnie zadziwiać).

Wracam do opowieści, których nigdzie nie mogę zamieścić.

To opowieść o wolności krów i cielaków: że lubią , i to bardzo, wolno brykać po lasach, że podczas burzy chowają się w tym samym młodniku i mają swoje zwyczaje pogrzebowe: wyją nad kośćmi pomordowanych współplemieńców. Najbardziej agresywna krowa w stadzie jest przez kilka godzin dziennie przedszkolanką dla wszystkich cielaków.

(- Jestem logosem – mówi współpasażer z zębami. Wydaje mi się, że może mam jakieś halucynacje? Majaczę w malignie, mózg atakuje mi sepsa wyhodowana na bakteriach pobranych z całego kraju?).

W naszym projekcie nie zmieściła się też odpowiedź pewnego prawie stulatka. Zapytany, co jest w życiu najważniejsze, odpowiedział, że nie wie. Dopiero teraz zaczyna żyć.

Czas niepodawania ręki

Bydgoszcz, kobieta podobna do Hilary Swank: – W zakładach chemicznych wniosek o założenie „Solidarności” pomagała wypełnić mi koleżanka z PZPR. Musimy dziś pamiętać, czym była wtedy „Solidarność” dla nas wszystkich. I co to słowo właściwie znaczy. Przed osiemdziesiątym dziewiątym był czas na niepodawanie ręki tym, którym ręki podawać nie wypadało. Pamiętajmy, że czas niepodawania ręki już się skończył.

(Przychodzi konduktorka. Denerwuje się, bo wszyscy ciągle dopytują o spóźnienie pociągu. Wreszcie staje na środku wagonu i wyrzuca z siebie: – Proszę państwa, nikt drzwi nie zamyka za sobą, ja sama cały pociąg muszę obejść i zamknąć! Tu trzy minuty, tam trzy minuty, i się na całej trasie kwadrans uzbiera!

Milczymy – ci z zębami i bez, solidarnie, każdy rachunek sumienia po cichu robi, każdy przecież wsiadał, wysiadał, czy aby drzwi zamknął? Konduktorka oznajmia: – Polacy! Jeśli tylko zaczniemy za sobą zamykać drzwi, nasze pociągi wreszcie przestaną się spóźniać!).

Justyna Pobiedzińska